Polityka zakupowa państwa 2026-2029
Zakupy publiczne mają nie być jedynie procedurą a stać się skutecznym narzędziem rozwoju gospodarki.
Przez lata zamówienia publiczne były w Polsce kojarzone głównie z procedurą. Specyfikacja, ogłoszenie, pytania, odpowiedzi, oferty, wybór, odwołania, umowa. Dla wielu firm, zwłaszcza z sektora MŚP, był to świat formalny, trudny, pełen ryzyka i często mało przyjazny. Dla wielu zamawiających, obszar, w którym najważniejsze było „nie popełnić błędu”. Nowa polityka zakupowa państwa na lata 2026-2029 wyraźnie przesuwa akcent. Zamówienia publiczne mają nie tylko być zgodne z prawem. Mają też realnie wspierać gospodarkę, bezpieczeństwo państwa, innowacje, lokalne łańcuchy dostaw, zrównoważony rozwój i profesjonalizację funkcji zakupowej.
To jest zmiana większa, niż może się wydawać na pierwszy rzut oka. Dokument przyjęty uchwałą Rady Ministrów nie jest zwykłym zbiorem ogólnych deklaracji. Jest mapą kierunkową dla administracji rządowej i ważnym punktem odniesienia dla innych zamawiających publicznych. W praktyce mówi: państwo kupuje za ogromne pieniądze, więc sposób wydawania tych pieniędzy powinien wzmacniać krajową gospodarkę, a nie tylko zamykać formalny obowiązek przeprowadzenia postępowania.
Nowa polityka zakupowa państwa definiuje zakupy publiczne jako narzędzie strategiczne. Mają one być efektywne, prorozwojowe, przejrzyste, przewidywalne, zrównoważone, innowacyjne, zgodne z prawem, odporne i profesjonalne. To zestaw celów, który bardzo wyraźnie wykracza poza klasyczne rozumienie zamówień publicznych jako mechanizmu wyboru najtańszej oferty.
Od procedury do strategii gospodarczej
Najważniejsza zmiana polega na tym, że zamówienia publiczne mają przestać być traktowane wyłącznie jako procedura formalna. Oczywiście zgodność z prawem nadal jest fundamentem. Nikt nie mówi, że można lekceważyć przepisy PZP ale sama poprawność proceduralna nie wystarczy, jeżeli zakup nie przynosi wartości, nie odpowiada na realne potrzeby, eliminuje mniejsze firmy, zwiększa ryzyka dostaw albo promuje rozwiązania nieefektywne w całym cyklu życia .
W poprzednim modelu bardzo często sukcesem zamawiającego było samo przeprowadzenie postępowania bez odwołania, bez korekty, bez kontroli zakończonej zarzutami. W nowym podejściu sukcesem ma być także efekt gospodarczy, tu oczywiście ciśnie mi się mała złośliwość, że w takim razie co najmniej połowa zamówień wypadnie z koszyka. Czy zamówienie wsparło konkurencję? Czy pozwoliło wystartować MŚP? Czy uwzględniło lokalny potencjał? Czy zabezpieczyło ciągłość dostaw? Czy było dobrze zaplanowane? Czy zmniejszyło koszty w całym cyklu życia, a nie tylko cenę zakupu? Czy wykorzystało innowacyjne rozwiązania?
To bardzo ważne, bo administracja publiczna jest jednym z największych kupujących w gospodarce. Jeżeli państwo kupuje mądrze, może wpływać na kierunki rozwoju rynku. Może tworzyć popyt na technologie, których firmy bez stabilnego odbiorcy nie byłyby w stanie rozwijać. Może wzmacniać lokalnych producentów, firmy technologiczne, przedsiębiorstwa społeczne, sektor energetyczny, medyczny, obronny czy cyberbezpieczeństwo. Może też, co w obecnej sytuacji geopolitycznej jest szczególnie ważne, budować odporność państwa na kryzysy.
Nowa polityka zakupowa państwa wpisuje się więc w szerszy trend: zakupy publiczne stają się częścią polityki gospodarczej. Nie powinny już być wyłącznie techniczną czynnością administracji. Są instrumentem rozwoju.
MŚP w centrum uwagi
Jednym z najmocniejszych wątków dokumentu jest otwarcie zamówień publicznych na małe i średnie przedsiębiorstwa. To nie jest przypadek. MŚP są kręgosłupem gospodarki, ale w zamówieniach publicznych bardzo często przegrywają już na starcie. Nie dlatego, że nie mają kompetencji. Często dlatego, że zamówienia są zbyt duże, warunki udziału są zbyt rygorystyczne, wymagania finansowe oderwane od realiów, a płatności ustawione tak, że mniejsza firma musiałaby przez wiele miesięcy kredytować zamawiającego.
Polityka zakupowa państwa mówi o tym bardzo konkretnie. Problemem nie są wyłącznie przepisy. Problemem jest często sposób projektowania zamówienia: nadmierne łączenie zakresów, wymaganie referencji z kontraktów o bardzo dużej wartości, zbyt wysokie obroty, długie terminy płatności, brak zaliczek, brak płatności częściowych, skomplikowany język dokumentacji i zbyt krótki czas na przygotowanie oferty.
Dlatego dokument rekomenduje wprowadzenie praktycznego narzędzia, czyli Testu MŚP. To jedna z najciekawszych części całej polityki. Test MŚP ma pomóc zamawiającym sprawdzić, czy projektowane postępowanie nie eliminuje mniejszych firm. Obejmuje etap planowania, warunki udziału, kryteria oceny ofert, dokumentację, procedury, warunki kontraktowe i monitoring. Innymi słowy, zamawiający powinien zadać sobie proste, ale bardzo biznesowe pytania: czy to zamówienie da się podzielić na części? Czy nie połączyliśmy sztucznie kilku zakresów w jeden duży kontrakt? Czy wymagane doświadczenie jest proporcjonalne? Czy kryteria nie premiują wyłącznie największych graczy? Czy terminy płatności są realne? Czy dokumentacja jest zrozumiała?
To może być realna zmiana dla rynku. Mniejsze firmy nie potrzebują specjalnego traktowania w sensie obniżania jakości. Potrzebują równych szans. Jeśli lokalna firma serwisowa, technologiczna, budowlana czy produkcyjna jest w stanie wykonać część zamówienia, to nie powinna być wykluczana tylko dlatego, że zamawiający wygodnie połączył kilka różnych zakresów w jeden wielki pakiet. Z punktu widzenia państwa większy udział MŚP oznacza większą konkurencję, bardziej zróżnicowany rynek dostawców, mniejsze uzależnienie od kilku dużych podmiotów i większą odporność łańcuchów dostaw.
Płatności, zaliczki i ryzyko, czyli koniec fikcji „taniego finansowania przez wykonawcę”
Jednym z najbardziej praktycznych elementów nowej polityki jest nacisk na warunki kontraktowe i finansowanie. W zamówieniach publicznych przez lata istniała niepisana praktyka przerzucania dużej części ryzyka na wykonawcę. Długie terminy płatności, brak zaliczek, brak płatności częściowych, surowe kary umowne, nieprecyzyjne harmonogramy, a do tego oczekiwanie, że wykonawca będzie finansował realizację z własnej kieszeni. Dla dużej firmy bywa to trudne. Dla MŚP może być barierą nie do przejścia.
Polityka zakupowa państwa rekomenduje krótkie terminy płatności, przykładowo 7 i 14-dniowe, szczególnie w przypadku umów z MŚP. Wskazuje też na potrzebę stosowania zaliczek i płatności częściowych, zwłaszcza przy kontraktach wymagających istotnych nakładów wstępnych lub trwających ponad 12 miesięcy. Dokument podkreśla także znaczenie przejrzystego harmonogramu płatności już na etapie dokumentacji zamówienia oraz stosowania klauzul waloryzacyjnych uwzględniających faktyczne zmiany kosztów.
To bardzo mocny sygnał. Administracja zaczyna dostrzegać, że cena oferty nie bierze się znikąd. Jeśli zamawiający przerzuca na wykonawcę ryzyko finansowania, inflacji, zmian cen materiałów, niepewności harmonogramu i kar umownych, wykonawca doliczy to do ceny albo w ogóle nie złoży oferty. A jeśli złożą ofertę tylko najwięksi, konkurencja spada. W efekcie zamawiający pozornie chroni budżet, ale realnie płaci więcej albo otrzymuje gorszą jakość.
Z perspektywy biznesowej to jeden z najważniejszych punktów dokumentu. Dobre warunki płatności zwiększają liczbę ofert. Większa liczba ofert zwiększa konkurencję. Większa konkurencja poprawia jakość i cenę. A bardziej zrównoważony podział ryzyka zmniejsza prawdopodobieństwo sporów, opóźnień i upadłości wykonawcy w trakcie realizacji kontraktu.
Prosty język jako narzędzie konkurencyjności
Brzmi miękko? Wcale takie nie jest. Prosty język w zamówieniach publicznych to nie kosmetyka, tylko narzędzie zwiększania konkurencji. Wiele firm, szczególnie małych i średnich, nie startuje w przetargach, bo dokumentacja jest niezrozumiała, przeładowana formalizmami i napisana tak, jakby jej głównym odbiorcą był prawnik, a nie przedsiębiorca.
Nowa polityka zakupowa państwa wyraźnie rekomenduje, aby dokumenty i pisma w postępowaniach były tworzone możliwie prostym i przyjaznym językiem. Adresat powinien rozumieć ich sens po pierwszym przeczytaniu, niezależnie od wykształcenia i profilu działalności.
To ważna zmiana mentalna. Dokumentacja zakupowa nie powinna być testem odporności psychicznej wykonawcy. Powinna jasno opisywać potrzebę, wymagania, kryteria, ryzyka i sposób realizacji. Jeżeli przedsiębiorca musi zatrudnić kancelarię tylko po to, żeby zrozumieć, co zamawiający chce kupić i jak ma złożyć ofertę, to system sam ogranicza konkurencję. Prosty język nie oznacza braku precyzji. Oznacza precyzję bez niepotrzebnego skomplikowania.
Dla zamawiających to również korzyść. Im bardziej czytelna dokumentacja, tym mniej pytań, mniej nieporozumień, mniej błędów w ofertach i mniej ryzyk na etapie realizacji umowy. Dobre OPZ i dobra SWZ są jak dobra specyfikacja zakupowa w biznesie: ograniczają chaos.
Zrównoważone zakupy: środowisko, społeczeństwo i ekonomia w jednym koszyku
Kolejny istotny obszar to zrównoważone zamówienia publiczne. Polityka nie traktuje ich jako dodatku wizerunkowego. Przeciwnie, pokazuje je jako element racjonalnego gospodarowania pieniędzmi i wspierania transformacji gospodarki.
W praktyce chodzi o uwzględnianie trzech wymiarów: środowiskowego, społecznego i gospodarczego. Zamawiający powinni patrzeć nie tylko na cenę zakupu, ale także na koszty eksploatacji, utrzymania, utylizacji, zużycia energii, możliwość naprawy, recyklingu, ponownego użycia, ślad węglowy, lokalny wpływ społeczny czy dostępność dla osób ze szczególnymi potrzebami.
Bardzo ważnym narzędziem jest tutaj rachunek kosztów cyklu życia, czyli LCC. W biznesie to podejście jest oczywiste: najtańszy zakup nie zawsze oznacza najniższy koszt. Tańsze urządzenie może zużywać więcej energii, szybciej się psuć i generować większe koszty serwisu. Tańszy materiał może mieć krótszą trwałość. Tańsza usługa może oznaczać rotację pracowników, niską jakość i konieczność ponownego zamawiania. LCC pozwala spojrzeć szerzej: ile naprawdę będzie kosztować dane rozwiązanie przez cały okres użytkowania?
Polityka wskazuje też obszary o największym potencjale wdrażania zielonych zamówień: budownictwo i infrastruktura, transport i logistyka, energetyka, usługi komunalne, ICT, wyposażenie biurowe, sprzątanie, utrzymanie obiektów oraz produkcja rolna. To sektory, w których decyzje zakupowe państwa mogą realnie wpływać na rynek. Jeżeli zamawiający zaczną wymagać efektywności energetycznej, trwałości, naprawialności, niskiego śladu węglowego czy materiałów z recyklingu, dostawcy będą rozwijać takie produkty i usługi.
To nie musi oznaczać drożej. Często oznacza mądrzej. Zwłaszcza gdy liczymy pełny koszt użytkowania, a nie tylko fakturę zakupu.
Społeczna wartość zamówień
Polityka zakupowa państwa mocno akcentuje także aspekty społeczne. Zamówienia publiczne mogą wspierać aktywizację zawodową, integrację społeczną, ekonomię społeczną, dostępność i projektowanie uniwersalne. To oznacza, że pieniądze publiczne mogą jednocześnie kupować usługę i tworzyć dodatkową wartość społeczną.
Przykład? Zamówienie na usługi sprzątania, catering, utrzymanie zieleni, drobne prace techniczne czy usługi opiekuńcze może być zaprojektowane tak, aby dawało szansę podmiotom ekonomii społecznej albo wspierało zatrudnienie osób z grup mających trudniejszą sytuację na rynku pracy. Zamówienie na budynek publiczny może uwzględniać dostępność dla osób ze szczególnymi potrzebami. Zamówienie w branży technicznej może promować aktywizację młodych pracowników po szkołach branżowych, technikach i studiach technicznych.
To nie jest filantropia. To ekonomia publiczna. Skoro państwo i tak wydaje pieniądze, może robić to w sposób, który tworzy efekt mnożnikowy: usługa zostaje wykonana, a jednocześnie lokalny rynek pracy, kompetencje i włączenie społeczne zostają wzmocnione.
Dla biznesu oznacza to konieczność lepszego rozumienia wartości społecznej własnej oferty. Firmy, które potrafią pokazać stabilne zatrudnienie, dobre warunki pracy, dostępność, lokalne zaplecze, odpowiedzialny łańcuch dostaw czy pozytywny wpływ społeczny, mogą zyskać przewagę w postępowaniach, w których cena nie będzie jedynym kryterium.
Innowacje: państwo jako pierwszy klient
Jednym z najciekawszych kierunków jest promowanie zamówień publicznych na innowacje. To obszar, który w Polsce wciąż jest niewykorzystany. Mamy firmy technologiczne, start-upy, uczelnie, instytuty badawcze i inżynierów, ale często brakuje im pierwszego dużego klienta. Państwo może pełnić taką rolę.
Polityka zakupowa państwa wskazuje, że zamówienia publiczne mogą tworzyć pierwsze rynki zbytu dla kluczowych innowacyjnych produktów i usług. Zamawiający powinni badać rynek pod kątem innowacyjnych rozwiązań, korzystać z konsultacji rynkowych, wybierać tryby sprzyjające innowacjom, takie jak dialog konkurencyjny, negocjacje z ogłoszeniem, partnerstwo innowacyjne czy konkursy.
To bardzo ważne dla sektorów takich jak AI, cyberbezpieczeństwo, automatyzacja, technologie energetyczne, deep tech, medtech, technologie kosmiczne, robotyka czy rozwiązania dla infrastruktury krytycznej. W tych obszarach zamawiający nie zawsze powinien opisywać konkretny produkt. Czasami powinien opisać problem do rozwiązania. Na przykład: jak skrócić czas obsługi procesu, jak obniżyć zużycie energii, jak zwiększyć bezpieczeństwo danych, jak przewidywać awarie infrastruktury, jak zoptymalizować transport, jak poprawić dostępność usług publicznych.
Dla firm innowacyjnych to szansa, ale także wyzwanie. Samo hasło „innowacyjność” nie wystarczy. Trzeba umieć przełożyć technologię na konkretną wartość dla zamawiającego: oszczędność, bezpieczeństwo, jakość, szybkość, dostępność, zgodność z przepisami, niższe koszty cyklu życia albo większą odporność.
Bezpieczeństwo i odporność: nowy wymiar zakupów
Polityka zakupowa na lata 2026-2029 jest pisana w zupełnie innym świecie niż dokumenty sprzed dekady. Pandemia, wojny, kryzysy energetyczne, napięcia geopolityczne, cyberataki, przerwane łańcuchy dostaw, to wszystko zmieniło sposób myślenia o zakupach. Dzisiaj najtańsza oferta od dostawcy, którego łańcuch dostaw jest niestabilny, może być bardzo droga w sytuacji kryzysowej.
Dlatego dokument mocno akcentuje odporność państwa. Chodzi o bezpieczeństwo kluczowej działalności publicznej, ciągłość dostaw, ochronę infrastruktury krytycznej, cyberbezpieczeństwo, bezpieczeństwo danych, zdolności krajowych dostawców i strategiczne łańcuchy wartości. Zamawiający mają myśleć nie tylko o tym, kto dostarczy produkt, ale także skąd pochodzą komponenty, czy dostawca utrzyma serwis, czy dane są bezpieczne, czy rozwiązanie jest odporne na zakłócenia i czy w sytuacji kryzysowej państwo zachowa kontrolę nad kluczowymi usługami.
To szczególnie istotne w sektorach takich jak obronność, energetyka, cyberbezpieczeństwo, ochrona zdrowia, infrastruktura, transport, technologie cyfrowe, farmacja, sprzęt medyczny, gospodarka odpadami i usługi komunalne. W tych obszarach kryterium „odporności” może być równie ważne jak cena.
Dla biznesu oznacza to rosnące znaczenie wiarygodności operacyjnej. Firmy będą musiały pokazywać nie tylko cenę i referencje, ale także stabilność dostaw, zaplecze serwisowe, cyberbezpieczeństwo, procedury ciągłości działania, lokalne zasoby, zgodność z normami i zdolność reagowania na kryzysy.
Wpływ na strategie biznesowe firm
Nowa polityka zakupowa państwa powinna być czytana nie tylko przez zamawiających. Powinni ją analizować także przedsiębiorcy, szczególnie ci, którzy działają lub chcą działać na rynku publicznym. Dokument pokazuje, w jakim kierunku będą przesuwać się oczekiwania sektora publicznego.
- Po pierwsze, firmy powinny przygotować się do większego znaczenia kryteriów pozacenowych. Jakość, serwis, dostępność, energooszczędność, trwałość, innowacyjność, bezpieczeństwo, lokalne zaplecze, aspekty społeczne i środowiskowe będą coraz częściej elementem przewagi konkurencyjnej.
- Po drugie, MŚP powinny aktywniej uczestniczyć w konsultacjach rynkowych. Jeżeli zamawiający ma projektować zamówienia z uwzględnieniem potencjału rynku, to firmy muszą pokazywać ten potencjał wcześniej, a nie dopiero po publikacji SWZ. Dialog z rynkiem stanie się ważnym elementem strategii sprzedaży B2G.
- Po trzecie, przedsiębiorstwa powinny budować kompetencje ofertowe. Rynek publiczny będzie bardziej otwarty, ale nie stanie się prosty. Trzeba umieć czytać dokumentację, zadawać pytania, proponować rozwiązania równoważne, wykazywać spełnianie warunków, kalkulować ryzyka i korzystać ze środków ochrony prawnej.
- Po czwarte, firmy powinny dokumentować swój wpływ środowiskowy i społeczny . Deklaracje nie wystarczą. Potrzebne będą dane: zużycie energii, trwałość produktu, koszty eksploatacji, certyfikaty, ślad węglowy, możliwość recyklingu, procedury dostępności, polityki zatrudnienia, standardy bezpieczeństwa.
- Po piąte, firmy z sektorów strategicznych powinny traktować zamówienia publiczne jako potencjalny kanał wzrostu. Dotyczy to szczególnie transformacji energetycznej, OZE, magazynów energii, cyberbezpieczeństwa, AI, automatyzacji, medtechu, farmacji, obronności, infrastruktury, robotyki, technologii krytycznych i gospodarki odpadami.
Wpływ na strategie zakupowe zamawiających
Dla zamawiających dokument oznacza konieczność przejścia na wyższy poziom zarządzania zakupami. Sama znajomość procedury nie wystarczy. Potrzebne będzie zarządzanie kategoriami, analiza rynku, planowanie, dialog z wykonawcami, zarządzanie ryzykiem, analiza kosztów cyklu życia (TCO). Na te aspekty teoretycznie powinno zwracać się uwagę od wielu lat jednak wdrożenie wytycznych jako standardów i ujęcie w regulaminach zakupowych zgodnych z PZP może zająć kolejnych kilka lat. Monitoring udziału MŚP, stosowanie kryteriów jakościowych i lepsze zarządzanie umowami.
W praktyce zamawiający powinni zacząć od kilku pytań strategicznych. Co kupujemy najczęściej? Jakie kategorie mają największe znaczenie dla naszej działalności? Gdzie mamy ryzyka dostaw? Gdzie jesteśmy uzależnieni od jednego lub kilku wykonawców? W których kategoriach mogą wystartować MŚP? Gdzie można zastosować LCC (koszt cyklu życia)? Gdzie warto przeprowadzić konsultacje rynkowe? Które zamówienia mają potencjał innowacyjny? Które mają znaczenie dla bezpieczeństwa?
To podejście bardzo dobrze znają dojrzałe działy zakupów w biznesie. Tam od dawna mówi się o category management, supplier relationship management, total cost of ownership, risk management i value creation. Teraz podobna logika coraz mocniej wchodzi do zakupów publicznych. a jednak z doświadczenia wiemy, że większość wymienionych narzędzi i praktyk ciągle stanowi duży problem, również proceduralny dla sektora publicznego.
Sektory, które mogą zyskać najwięcej
Nowa polityka zakupowa państwa szczególnie mocno otwiera szanse dla kilku grup sektorów.
- Pierwsza grupa to energetyka i transformacja klimatyczna: OZE, magazyny energii, efektywność energetyczna, modernizacja budynków, technologie niskoemisyjne, cyfryzacja sektora energii i lokalne systemy energetyczne. Państwo będzie potrzebowało rozwiązań, które obniżają koszty energii i zwiększają bezpieczeństwo.
- Druga grupa to cyberbezpieczeństwo i technologie cyfrowe. Administracja publiczna przetwarza ogromne ilości danych i obsługuje krytyczne procesy. Bezpieczeństwo systemów, odporność na cyberataki, ochrona danych, automatyzacja, AI i rozwiązania ICT (technologie informacyjno-komunikacyjne) będą coraz ważniejsze.
- Trzecia grupa to infrastruktura, budownictwo i transport. To sektory o ogromnym wpływie na gospodarkę, środowisko i lokalne łańcuchy dostaw. Wymagania dotyczące LCC (koszt cyklu życia), materiałów, efektywności energetycznej, dostępności i odporności mogą zmienić sposób projektowania postępowań.
- Czwarta grupa to ochrona zdrowia, farmacja i sprzęt medyczny. Bezpieczeństwo lekowe i dostępność sprzętu krytycznego stają się elementem odporności państwa. Tu liczyć się będzie nie tylko cena, ale też stabilność dostaw i krajowy lub europejski potencjał produkcyjny.
- Piąta grupa to obronność i technologie krytyczne. W obecnych warunkach geopolitycznych państwo będzie coraz uważniej patrzeć na komponent krajowy, serwis, bezpieczeństwo dostaw, zdolność produkcyjną i niezależność od ryzykownych łańcuchów dostaw.
Szósta grupa to gospodarka odpadami, recykling i GOZ (gospodarka o obiegu zamkniętym). Skoro gospodarka o obiegu zamkniętym ma być mocniej obecna w zamówieniach, firmy oferujące naprawę, odzysk, recykling, ponowne użycie, produkty z materiałów wtórnych i rozwiązania ograniczające odpady mogą zyskać nową przestrzeń rynkową.
Korzyści ze zmiany
Największą korzyścią z nowej polityki może być lepsze wykorzystanie pieniędzy publicznych. Nie chodzi tylko o oszczędności rozumiane jako niższa cena na fakturze. Chodzi o wyższą wartość: lepszą jakość, niższe koszty eksploatacji, większą konkurencję, mniejsze ryzyka, stabilniejsze dostawy, większy udział MŚP, rozwój lokalnych firm i większą innowacyjność.
Dla państwa korzyścią jest budowa odporności gospodarczej. Silniejsze krajowe łańcuchy dostaw, większa liczba dostawców, rozwój technologii i kompetencji, mniejsze uzależnienie od niestabilnych źródeł, to wszystko ma znaczenie nie tylko ekonomiczne, ale też strategiczne.
Dla zamawiających korzyścią jest większa skuteczność zakupów. Dobrze przygotowane postępowanie daje mniej sporów, mniej pytań, lepsze oferty i sprawniejszą realizację umowy. Dobre warunki płatności i rozsądny podział ryzyka zwiększają zainteresowanie wykonawców. Prosty język poprawia komunikację. Analiza rynku zmniejsza ryzyko zakupu czegoś, co nie odpowiada realnym możliwościom lub potrzebom.
Dla wykonawców, szczególnie MŚP, korzyścią jest bardziej otwarty rynek. Jeśli rekomendacje będą stosowane, mniejsze firmy dostaną więcej szans, a ich przewagi, elastyczność, lokalność, specjalizacja, szybkość działania, będą mogły być lepiej wykorzystane.
Dla gospodarki korzyścią jest efekt mnożnikowy. Pieniądze publiczne wydane lokalnie lub w strategicznych sektorach mogą wracać w postaci podatków, miejsc pracy, kompetencji, inwestycji, eksportu i rozwoju technologii.
Ryzyka i warunki powodzenia
Oczywiście sama polityka zakupowa państwa nie zmieni rynku automatycznie. Największym ryzykiem jest wdrożenie wyłącznie na papierze. Zamawiający mogą formalnie odwoływać się do dokumentu, ale w praktyce nadal stosować stare wzorce: cena jako dominujące kryterium, minimalny dialog z rynkiem, duże pakiety, wysokie warunki udziału, długie płatności i skomplikowany język.
Drugim ryzykiem jest brak kompetencji. Zakupy strategiczne wymagają wiedzy ekonomicznej, rynkowej, technicznej, prawnej i negocjacyjnej. Nie da się prowadzić nowoczesnych zamówień publicznych wyłącznie przez kopiowanie starych SWZ. Potrzebne są szkolenia, standardy, narzędzia, dobre praktyki i wsparcie kierownictwa.
Trzecim ryzykiem jest błędne rozumienie celów. Wspieranie MŚP nie oznacza obniżania wymagań jakościowych. Zielone zamówienia nie oznaczają automatycznego podrażania zakupów. Innowacyjność nie oznacza kupowania modnych gadżetów. Odporność nie oznacza zamykania rynku. Chodzi o mądre projektowanie zamówień, proporcjonalność i świadome zarządzanie wartością.
Czwartym ryzykiem jest brak monitoringu. Jeżeli nie będziemy mierzyć udziału MŚP, liczby ofert, efektów konsultacji, stosowania LCC (koszt cyklu życia), jakości kryteriów, terminów płatności czy rezultatów społecznych i środowiskowych, trudno będzie ocenić, czy polityka faktycznie działa.
Co powinny zrobić firmy już teraz?
Firmy, które chcą korzystać z nadchodzących zmian, nie powinny czekać. Warto już teraz przeanalizować swoją ofertę pod kątem nowych priorytetów państwa.
- Po pierwsze, trzeba sprawdzić, w których kategoriach publicznych nasza firma może realnie konkurować.
- Po drugie, warto przygotować argumenty inne niż cena: jakość, lokalny serwis, szybkość reakcji, efektywność energetyczna, niższe koszty utrzymania, innowacyjność, bezpieczeństwo, dostępność, wpływ społeczny.
- Po trzecie, trzeba monitorować plany zakupowe i wcześniej wchodzić w dialog z zamawiającymi.
- Po czwarte, warto przygotować się do konsultacji rynkowych, zwięźle pokazywać możliwości, bariery, rekomendacje podziału zamówienia i realne warunki realizacji. MŚP powinny również nauczyć się korzystać z pytań do SWZ i środków ochrony prawnej. Jeżeli warunki są nieproporcjonalne, wymagania finansowe nadmierne, a zamówienie sztucznie połączone, nowa polityka daje mocny argument biznesowy i systemowy, by takie rozwiązania kwestionować.
Polityka zakupowa państwa 2026-2029 pokazuje, że zakupy publiczne wchodzą w nowy etap. Nie chodzi już tylko o to, żeby kupić zgodnie z procedurą. Chodzi o to, żeby kupować mądrze: strategicznie, odpowiedzialnie, efektywnie, z korzyścią dla gospodarki i bezpieczeństwa państwa.
Najważniejsze kierunki tej zmiany to większe otwarcie na MŚP, lepsze planowanie postępowań, dialog z rynkiem, rozsądniejsze warunki płatności, prostsza komunikacja, zielone i społeczne kryteria, wsparcie innowacji oraz budowanie odporności łańcuchów dostaw.
Dla zamawiających to zaproszenie do profesjonalizacji. Dla wykonawców, do aktywniejszego wejścia na rynek publiczny. Dla sektorów strategicznych, do wykorzystania zamówień jako impulsu rozwojowego. Dla gospodarki, szansa, aby publiczne pieniądze pracowały nie tylko na bieżące potrzeby administracji, ale także na długoterminowy rozwój kraju.
Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do współpracy
Grzegorz Olechniewicz
PREZES ZARZĄDU
GOODMAN GROUP



